Chiny. Nieunikniony partner czy rywal? 35% udziału OZE w Państwie Środka.

Chiny. Nieunikniony partner czy rywal? 35% udziału OZE w Państwie Środka.

Chiny dokonały niesamowitego skoku cywilizacyjnego w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Z biednego kraju, wytwarzającego tanie i niskiej jakości produkty, stały się pretendentem do światowego hegemona, wchodząc na ring ze Stanami Zjednoczonymi. Czy jest to tylko fantasmagoria rozemocjonowanych mediów z zachodu, czy mamy do czynienia z realną zmianą?

Chiny przegoniły USA?

Co do rozwoju gospodarczego, raczej nie ma miejsca na polemikę. Większość ludzi pamięta, czym był przymiotnik „chiński” jeszcze 10 czy 20 lat temu. Był to synonim niskiej jakości. Obecnie nie jest niczym nadzwyczajnym, że ludzie rozważają marki Huawei, Huion, Xiaomi, Lenovo czy Haier jako godne rozpatrzenia na rynku.

„Która gospodarka jest największa na świecie? Na pierwszy rzut oka sprawa jest oczywista, hegemonem pozostają Stany Zjednoczone. Nominalny produkt krajowy brutto USA przekroczył w 2018 r. 20 bln dol., natomiast PKB Chin wyniósł nieco ponad 13 bln dol. Dlaczego zatem niektórzy uczestnicy debaty publicznej twierdzą, że Chiny przegoniły USA i są już największą gospodarką świata? Po prostu odwołują się do PKB mierzonego parytetem siły nabywczej (PSN), czyli innej miary, uwzględniającej różnice w cenach między krajami. W tym ujęciu Państwo Środka już od 2014 r. jest globalnym liderem” – czytamy na portalu Bankier.pl.

Można zastanowić się, czy sytuacja po pandemii i wojnie w Ukrainie nie zmieniła się drastycznie?

„Znane są już dane dotyczące wyników gospodarczych Chin za listopad oraz 11 miesięcy 2023 roku. Wbrew zagranicznym opiniom sytuacja nie jest tak kiepska, by mówić o 'zwijaniu’ się tutejszej gospodarki. Wręcz przeciwnie, zwłaszcza w porównaniu z zachodnimi liderami, gospodarka rozwija się nadal, choć nie w tempie dwucyfrowym jak kilka lat temu. Mimo to osiągnięcie wzrostu 5% PKB, biorąc pod uwagę obecny poziom rozwoju, jest znaczące. To nie oznacza jednak idealnej sytuacji. Jak każda gospodarka, dążąca do dynamicznego rozwoju i globalnie związana z innymi, również gospodarka Chin ma swoje problemy” – czytamy na portalu Chiny24.com.

Oczywiście, trzeba pamiętać, że papier przyjmie wszystko; oficjalne dane można do pewnego stopnia kształtować kreatywną księgowością, a ostateczna pewność przyjdzie dopiero po wypróbowaniu w ogniu wydarzeń światowych.

 Sytuacja Chin pod względem energetyki

Chiny nie próżnują. Inwestycje w odnawialne źródła energii postępują. Fabryki produkują ilości magazynów energii, modułów fotowoltaicznych i innych komponentów znacznie przewyższających światowe zapotrzebowanie.

„Rzędy czegoś, co wygląda jak cienkie, białe kontenery transportowe, ustawione są w rzędzie na jałowym polu ziemi w chińskiej prowincji Shandong. Wypełnione bateriami, tworzą elektrownię o mocy 795 megawatów (MW), która może pomieścić do 1 miliona kilowatogodzin energii elektrycznej — wystarczająco dużo, aby zasilić 150 000 gospodarstw domowych na dzień, co czyni ją największym tego typu obiektem magazynowym w Chinach, gdy została podłączona do sieci w zeszłą sobotę. Zbudowany przez Lijin County Jinhui New Energy Co. projekt jest częścią eksplozji rozwoju magazynowania energii w Chinach, co wymaga jeszcze większych inwestycji w tym sektorze w celu zwiększenia produkcji energii odnawialnej i złagodzenia wąskich gardeł w sieci” – czytamy na portalu The Japan Times.

Chińska gospodarka nie zwalnia tempa w transformacji energetycznej. Kiedy wejdziemy na stronę think tanku Ember, możemy zobaczyć, że produkcja energii elektrycznej z węgla w 2000 roku stanowiła 78,21% miksu energetycznego. W 2023 roku było to już 60,69% (ciekawostką jest, że w Polsce wynik wyniósł 61,05% – o porównaniu energetyki naszego kraju z chińską gospodarką pisaliśmy tutaj). Całą resztę wypełniły odnawialne źródła energii i trochę gazu. Pokazuje to ewidentny trend w rozwoju tego kraju.

„Według firmy konsultingowej Shanghai Metals Market spadające ceny baterii poprawiają ekonomikę magazynowania energii w Chinach. Koszty baterii wykorzystywanych w standardowych magazynach energii spadły o około jedną piątą między końcem 2023 r. a połową czerwca” – czytamy na portalu Reuters.

O sytuacji z cenami magazynów energii i popytu na materiały pisaliśmy szerzej w artykule „Nowe wyzwanie dla branży odnawialnych źródeł energii. Wzrost zapotrzebowania na surowce do produkcji baterii”.

Jak się ma chińska elektromobilność

Z powodu podwyższonych taryf na chińskie pojazdy elektryczne (EV) wprowadzone przez Europę i USA, chińscy producenci kierują swoją uwagę na rynek afrykański. Neta Auto otworzyła swój pierwszy sklep w Kenii i planuje dalszą ekspansję na kontynencie, zamierzając otworzyć 100 sklepów i osiągnąć sprzedaż 20 000 pojazdów rocznie w ciągu trzech lat. Inne chińskie firmy EV, takie jak BYD i Geely, również aktywnie wchodzą na rynek afrykański, dostrzegając jego ogromny potencjał. W Kenii Neta Auto będzie współpracować z Associated Vehicle Assemblers, aby montować 250 pojazdów elektrycznych miesięcznie. Mimo wyzwań, takich jak brak infrastruktury dla EV i niestabilność energetyczna, chińscy producenci postrzegają Afrykę jako kluczowy rynek dla swojej globalnej ekspansji.

Czego chcą Chiny?

Jak wspomniano we wstępie, Chiny dążą do przejęcia światowego prymatu i z drugiego miejsca, wskoczyć na miejsce pierwsze. W tym celu próbują znaleźć rynki zbytu, takie jak Europa. Praktycznie większość komponentów używanych do budowy instalacji fotowoltaicznych w Europie pochodzi z Chin. Samochody elektryczne pochodzące z Chin również stanowią poważną konkurencję na przyszłość.

„Rynek modułów fotowoltaicznych jest niemal całkowicie zagospodarowany przez producentów z Chin. Niestety, ale Unia Europejska przespała pewien moment, a Chińczycy to wykorzystali. Rozwinęli produkcję modułów fotowoltaicznych, a wsparł ich przy tym również silny popyt wewnętrzny” – mówi Piotr Markowski, prezes firmy Corab.

Corab to polska firma, która zajmuje się produkcją systemów fotowoltaicznych.

Chiny względem Rosji

Obecnie Chiny podchodzą do Rosji z pewną rezerwą i według analiz ekspertów, postrzegają ją coraz bardziej jako tzw. junior partnera. Niewygrana „operacja specjalna”, a co za nią idzie pełnoskalowa wojna niewidziana w tym regionie od czasów II wojny światowej, pokrzyżowała plany Chin w pewnym stopniu. Przerwała proces globalizacji, spolaryzowała Europę, wzmocniła jej konsolidację, sprawiła, że Ukraina jednoznacznie opowiada się po stronie Zachodu, uświadomiła potrzebę zbrojeń. Jakby tego było mało, Chiny dostają rykoszetem sankcje nałożone na Rosję. Nie są one dla nich tak groźne, ale na pewno nie są pożądane.

Inwestycje w odnawialne źródła energii

35,27% – tyle procent udziału stanowiły źródła odnawialne w Chinach pod koniec 2023 roku. W skład tego wchodzi fotowoltaika, wiatraki, elektrownie wodne, bioenergia i energia atomowa. W 2000 roku było to 17,64%.

„Chiny zabezpieczają się, zwiększając liczbę projektów hydroelektrowni szczytowo-pompowych — których budowa może zająć od pięciu do siedmiu lat — i zachęcając do projektów demonstracyjnych w zakresie nowych technologii” – czytamy na portalu The Japan Times.

Co więcej, Chiny nieprzerwanie próbują zalać rynek swoimi produktami i rozwiązaniami. Reagują na to USA wraz z innymi krajami NATO. Najnowsze cła na elektryczne samochody, jest tego wyrazem. Jest to preludium do potencjalnej wojny handlowej.

Zachód a Chiny

W przestrzeni medialnej, odnośnie do porównania z Chinami, głosy są głównie krytyczne. Ludzie, którzy mają jakieś pojęcie o Chinach, pokroju prof. Bogdana Góralczyka, Radosława Pyffla, Tomasza Rożka czy Leszka Ślazyka, wskazują na postęp, jaki poczyniły Chiny na wielu płaszczyznach – w przemyśle, energetyce, szkolnictwie i nowych technologiach.

„– Powiedział też Pan, że jakby boi się tego, że jesteśmy tak w tyle, że musimy przegrać z Chinami. – Ja myślę, że już przegraliśmy, ponieważ dokładnie nie rozumiemy świata, nie znamy go, nie mamy najbardziej istotnych informacji, czyli nie znamy stanu rzeczy. Jak w prostym przedsiębiorstwie, żeby za cokolwiek się zabrać, musimy poznać stan rzeczy – robimy remanent albo, jak to się dzisiaj ładnie nazywa, due diligence. Natomiast my cały czas posługujemy się pewnymi kliszami, pewnymi opiniami.

Nie mamy tak naprawdę nawet think tanków, ośrodków analitycznych, które by się na poważnie zajmowały Chinami, Arabią Saudyjską czy Nigerią, i to się przekłada potem na opinię powszechną, która jest tak naprawdę fundamentem chociażby decyzji politycznych” – mówi Leszek Ślazyk w rozmowie z Igorem Janke na kanale Układ Otwarty.

W mojej ocenie to zbyt pochopny wniosek, ponieważ rozgrywka jeszcze trwa. Można przyznać, że w obecnym trendzie świat Zachodu słabnie, a Azja rośnie w siłę, lecz nie zmienia to faktu, że Chiny cały czas są numerem dwa. Europa mierzy się z problemami nadmiernej biurokracji, dużych obostrzeń związanych z dekarbonizacją i regulacjami rynkowymi, zwiększaniem wydatków na zbrojenia, wypchniętego przemysłu poza granice Europy i coraz mniejszej konkurencyjności na arenie międzynarodowej. Ale nawet sumując te właściwości, nie zmienia to faktu, że kraje NATO odpowiadają za ponad 50% PKB świata.

„– (…) W Szanghaju byłem w szkole, w której widziałem różnego rodzaju wykorzystanie technologii cyfrowych. Zapytałem, co robią na lekcjach informatyki, i odniosłem wrażenie, że to pytanie było dla nich dziwne. Na tyle dziwne, że wydało mi się, iż nie mają takich lekcji informatyki, tylko mają różnego rodzaju, przynajmniej w tej szkole, techniki wykorzystywane na różnych przedmiotach.

To znaczy, w skrócie, takie działanie trochę projektowe, co jest moim ogromnym marzeniem, ale z jakiegoś powodu nie robi się tego w Polsce. Mówili, że np. piszą aplikacje mobilne, że uczą się języków programowania. (…) Zapytałem swoje dzieci, z grubsza w tym samym wieku, co robią na informatyce. Odpowiedziały, że robią kartki świąteczne w Wordzie z auto kształtami, bo ich pani nauczycielka nie do końca ogarniała temat nawet jakiegoś programu graficznego, bo nie była informatykiem, a na informatyka nie stać szkołę” – opowiada Tomasz Rożek w rozmowie z Jackiem Bartosiakiem z think tanku Strategy&Future.

„Jednak na większości frontów napięcia między Chinami a Zachodem rosną. Państwowy chiński producent samochodów SAIC musi zmierzyć się z dodatkowymi cłami w wysokości 38,1% na eksport pojazdów elektrycznych do Unii Europejskiej” – czytamy na portalu Reuters.

Na brak polskich think tanków wskazuje również prof. Bogdan Góralczyk.

„– Jeśli prawdziwa jest teza, że centrum świata handlowego, gospodarczego i technologicznego przenosi się z Atlantyku na Pacyfik, to gdzie jest u nas strategiczny instytut badawczy, analityczny, zajmujący się tymi zagadnieniami? OSW (Ośrodek Studiów Wschodnich, przyp. autora) pełni swoją rolę, ale nie do końca w tej dziedzinie. Czas myśleć o tym świecie inaczej, ponieważ on się gruntownie zmienił i nie ma powrotu do tego, co było przed pandemią i pełnoskalową rosyjską agresją. Nie ma do tego powrotu i trzeba o tym myśleć inaczej” – mówi prof. Bogdan Góralczyk w wywiadzie z redaktorem Piotrem Zychowiczem.

Argumenty przeciwko przyszłemu sukcesowi Chin

Polityka jednego dziecka i rozwinięcie kraju, skutkujące pogorszeniem dzietności, w Chinach sprawiły, że dalszy rozwój kraju stoi pod znakiem zapytania. Chiny chcą uderzyć w dolara amerykańskiego, posiadając największe na świecie rezerwy dolarów amerykańskich, ale są też jednym z największych wierzycieli w tej walucie. Intensywne planowanie gospodarcze doprowadziło do dewastacji środowiska i pustynnienia kraju. Rządy w Chinach określane są jako zamordystyczny reżim, a Chińczyków podobno nie interesuje polityka na co dzień. Inwigilacja obywateli i zamordyzm zawsze sprzyjają korupcji i gorszemu przepływowi informacji. Cały czas istnieje tam duża nędza.

Aż 500 milionów (tak, pół miliarda) ludzi w Chinach żyje w nędzy, czyli za mniej niż 1000 juanów na miesiąc. Są to zapewne przeszkody do przejścia, ale jednocześnie na tyle duże, że nie można przejść obok nich obojętnie.

Co będzie dalej?

Dr Andrzej Dragan opowiadał w jednym z wywiadów, że według badań, człowiek, czy to ekspert, czy nie, nie potrafi przewidywać przyszłości. Osoby racjonalne są w tym minimalnie lepsze niż nieracjonalne, ale cały czas nie jest to zadowalający wynik. Jedyne co człowiek potrafi przewidzieć, to zjawiska postępujące w miarę liniowo i względnie niewrażliwe na zmienne zewnętrzne.

Możemy przewidywać, kto wygra wyścig po dominację energetyczną i światową, ale nie oszukujmy się – jest to w zaokrągleniu wróżenie z fusów. Co nie zmienia faktu, że powinniśmy być gotowi na każdy scenariusz – tak dobry, jak i zły, zachować spokój, cieszyć się z każdej pozytywnej rzeczy dnia codziennego, a co będzie, czas pokaże.

Klaudia Markowska
Klaudia Markowska

Interesuję się ochroną środowiska, oraz zagadnieniami związanymi z OZE. Po pracy chętnie spaceruję i spędzam czas na świeżym powietrzu.

Powiązane posty
Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie udostępniony.

dwa × 2 =